W samotni mej figi spadają z drzew
Pęka na nich skóra czerwona
Piję ich sok, słodki jem miąższ
Pora jest popołudniowa

Nie boję się, ochraniają mnie
Trzy oddane karły
Kochają mnie bo szyję im
Szyję im małe kubraczki

Jeśli znów podniesiesz głos - odejdę tam
Ty pogubisz kości żyjąc sam
Jeśli znów podniesiesz głos - odbiorę go
Jestem wróżką, wiele zaklęć znam


Odciąża moją krew
Przemierza żył korytarze
Całego świata jęk
Każda ludzkości obawa

Udeptuję skórę tej
Sk±ąpanej w mroku planety
Z naiwnością na którą stać
Stać chyba tylko dziecko

Dyskretnej troski trzeba mi /x4
trzeba mi troski trzeba mi

Odciąża moją krew...

Nadwrażliwość to mój wróg
Przerost duszy nad rozumem
W głowę kopcie mnie może
Może ozdrowieję

Dyskretnej troski...